Nowe Ateny

Nowe Ateny — zbitka barwnych i oryginalnych cytatów z dzieł zapomnianych — anegdot z towarzystw wszelkiego autoramentu — literackich plotek różnej akuratności. Mądrym dla memoryjału, idiotom dla nauki, jak mawiał Benedykt Chmielowski. Więcej informacji?

Norwid o złości

Z listu Norwida do Marii Trębickiej, przyjaciółki ukochanej poety, Marii Kalergis (2 I 1846):

Mam pojęcie o złości, że ta nie ma istnienia osobnego i samodzielnej siły, że ta jest tylko brakiem dobra, jak cień jest brakiem światła, i nie ma cieniu osobnego samodzielnie ciemnego — nie ma słońca-czarnego. Stąd też we złe nie wierzę, lecz wierzę mocno w dobrą wiarę. Ta jest najlepszym pośrednikiem i profesorem stylu. Ta jedna może dopełnić, czego wyrazić nie możemy dla braku słów, częstokroć — a może prawie zawsze — tak blado rzeczy malujących.

Niedaleko Norwidowi-poecie do Norwida-epistolografa.

12 IV 2014 # # #

Norwid o Liszcie

Z listu Norwida do Marii Trębickiej — dopisek końcowy (18 XII 1846):

Liszt ożenił się w Pradze z córką złotnika i ze złotem. Zawsze coś nadzwyczajnego ten człowiek musi zrobić — złote wesele w jego wieku jest niezawodnie nadzwyczajnym. Pani pojmujesz, że nie mówię o wieku dziewiętnastym, z którego tyle jestem kontent.

Jak podaje przypis, wiadomość o Liszcie okazała się plotką.

09 I 2014 # # #

Norwid o Mickiewiczu

Z listu Norwida do Jana Skrzyneckiego, generała armii polskiej, wodza naczelnego powstania listopadowego (15 IV 1848):

Długo mógłbym pisać o osobistych mych cierpieniach, które były powodem, iż ze wszystkimi prawie mą korespondencję zerwałem. Pomijam to wszakże i zatrzymam się tylko nad ostatnią (do dziś licząc) boleścią. Generał wie zapewne, iż Mickiewicz przybył tu — że pragnął (szczerze, jak sądzę) się ukorzyć przed Naczelnikiem Chrześcijaństwa i wieku tego, i narodów.

Trudno zapewne by opisać, jak się tu znalazł, jaką formę względem Kościoła i Polaków ten poeta wielki zająć raczył; dość że (smutno mi wyrzec) znalazłem go albo nałogowo tak już ugrzęzłym w tym kierunku radykalizmu mistycznego, że się wydobyć zeń nie może, albo najpotężniejszym oszukańcem, jakiego przykładu dotąd nie ma. Ten człowiek straszny jest dla Polski. W organizacji jego pękła, jak sądzę, ta sprężyna, któ®a zarazem jest wędzidłem. Dobre i złe się mięsza w subtelności mistycznych formuł jego — na niczym osadzić się nie można w stosunkach z nim, i chyba niewolnikiem jego zostać trzeba. Tak też wielu zrobiło. A kiedy na publicznym zawiązującego się tu Legionu posiedzeniu porwał się z miejsca i nareszcie Towiańskiego książkę wziął do ręki — byłem przymuszony mu zaprzeczyć, a nazajutrz w liście najwyraźniej przedstawić wszystko, co przeciwko kierunkowi przez niego propagowanemu mam na sercu. Nie umiem powiedzieć, jak mnie to wiele kosztowało. Widzieć się przymuszonym tak wielkiej sławie narodowej i siwym włosom prawdy gorzkie słowa powiedzieć, zwłaszcza iż brat mój, tu przytomny, także się przeciw mnie podniósł.

Moralność w towiańszczyźnie jest okropnie pojęta […].

02 I 2014 # # # # #

Albert Potocki, «Do Kraszewskiego»

Z Moich wspomnień o życiu towarzyskim w Warszawie pisarki Pauliny Wilkońskiej:

Nikt jej nie odpowiedział, bo właśnie drzwi otworzono i ukazała się wysoka, barczysta postać w mundurze pułkownika rosyjskiego. […] Wojewodzina wyciągnęła ku niemu rękę, a jedna z pań obok poszepnęła: “Nasz bard, nasz wieszcz, pan Albert Potocki!” Poeta, powieściopisarz, wzięty w młodzieńczym wieku nagle za objawy zbyt gorącego patriotyzmu do wojska jako prosty żołdak. […] Za powrotem od lat podobno niewielu do kraju pan Albert w krótkim czasie na horyzoncie piśmiennictwa naszego zasłynął. Napisał krytykę przekładu niektórych dramatów Szekspira, przez Kefalińskiego (ks. Hołowińskiego), którego Akefalińskim nazwał. Drukował przełożone poezje z języków tureckiego, perskiego itd., itd.

Usiadł przy naszym stole. Wojewodzina zapytała, czyli nic z sobą świeżo stworzonego nie przyniósł. Uśmiechnął się i wyciągnął welinowy arkuszyk.

Do Kraszewskiego — wymówił.
— Wiersz do Kraszewskiego! — powtórzono wkoło i wszystko cisnąć się poczęło.

Poeta przeczytał nam wiersz zgrabny, gładki, napisany z dobrodusznym humorem, w którym przemawia do twórcy Świata i poety, ażeby tak wiele nie pisał.

Jak podaje przypis, wiersz Potockiego nie był nigdy wcześniej drukowany — i do dzisiaj, jak się wydaje, nie znalazł miejsca nigdzie poza pamiętnikiem Pauliny Wilkońskiej, bo w żadnym tomie poezji Potockiego nie zebrano.

Gdy świat młody w poezji barwy się odziewał,
Gdy Homer władał lutnią, gdy Wirgiliusz śpiewał,
Dziesięciu ledwo wieków upłynione dzieje
Dwie światu zdumiałemu dały Epopeje.

Za to, choć zgasły ludy, wśród których powstała,
Język ich wiecznie żyje, jak ich wieszczów chwała.
Nie tak się u nas dzieje, miesiąc nie upłynie,
Już nowa Epopeja w litewskiej krainie!

Wieszczu! Nie bądź okrutnym, zlituj się nad nami,
Wstrzymaj się choć na chwilę z prozą i wierszami.
Patrz, pod Witoloraudą siły się w nas chwieją,
A ty, nieludzki, nową grozisz Epopeją.

Daj się ubłagać, nie bądź współbratem wyrodnym,
Bądź tyle litościwym, ile jesteś płodnym.
Wyznajemy, że jesteś jak olbrzym potężnym,
Lecz bądź tyle łaskawym, ile jesteś mężnym.

Mieliśmy Marewiczów, Bielawskich przed laty,
Jacków i Marcinkowskich dźwigał koń skrzydlaty,
Lecz chociaż jedne z tobą przebiegali szlaki,
Żaden z nich się nam nie dał tak jak ty we znaki.

Mętna Wisła, na wiosnę gdy wystąpi z brzegów,
Zatapia włoście wodą roztopionych śniegów,
Lecz wkrótce, klęsk zadanych rolnikowi syta,
Powraca zawstydzona do swego koryta.

I ty Polskę zalałeś wierszami i prozą,
Sześć par wołów znad Dniepru dzieł twych nie uwiozą,
Lecz choć Polak z Litwinem w twoich wierszach brodzi,
Nowej się muszą jeszcze obawiać powodzi.

Zlituj się, Bóg ci rymów nadgrodzi sowicie,
Ale płyń choć na chwilę w swym własnym korycie,
A jeśli żadna prośba wzruszyć cię nie może,
Wtenczas daj nam, o, daj nam cierpliwości, Boże!

(Chciałbym, ażeby Szabrański miał tyle odwagi na pioruny Kraszewskiego i jemu podobnych, ażeby to wydrukował).

Potocki zmarł na cholerę na Kaukazie między 1847 a 1853 rokiem. Wiersz zatytułowany Pamięci Alberta Szeligi hrabiego Potockiego — pułkownika — zmarłego na Kaukazie poświęcił mu przyjaciel, Cyprian Kamil Norwid:

Mówiłeś “wspomnij!…” — gdy żegnałem Cię —
Niechże Ci będzie lekką ziemi wschodnia:
Ziemia Kaukazu, gdzie lud w błogim śnie,
Gdzie imię “brata” — “gościa” — lub “przechodnia”
Oznacza jednę myśl… nie trzy… nie dwie!…

*
Wieluż? umarło — od spomnianych chwil —
A wielu? Ciebie i mnie zapomniało;
Gdy między grobem Twym, a mną?… świat-mil
Legł — i umarł głos mój, jak Twe ciało:
Choć — ból to równy (jeżeli: Człek jest styl)

*
Lecz ja nuciłem zawdy strojem tym,
Co mało-baczyć śmie na ludzkie głosy —
To stać mię jeszcze i dla Cię na rym,
Którego w ziemię — cień, światłość w niebiosy
Przeszła — — cześć Tobie!… przebaczenie im…

30 IX 2013 # # # # #